KONTAKT
Nawigacja
Strona Główna
KONTAKT
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Humor

*      Jeżeli i mężczyzna może umyć 1 zlew naczyń w 1 godzinę, to ile zlewów naczyń umyje 4 mężczyzn w 4 godziny?

-     Żadnego. Usiądą przed telewizorem i będą oglądać mecz.

 

*      Mąż ogląda mecz w telewizji, a jego żona stoi na parapecie i myje okna w pokoju.

-     Kochanie - mówi nagle żona - gdybym nie daj Boże wypadła przez okno, to w przerwie meczu zadzwoń po pogotowie.

 

*      Dlaczego wszyscy się tak cieszą, że Polska wygrała 2012 Euro? Przecież to niecałe 9000 złotych!

Co zrobi kibic, gdy Polacy wygrają Euro 2012?

-           Wyłączy konsolę i pójdzie spać.

 

*      Kiedy jest najwięcej wody na stadionie? Kiedy gra Wisła z Odrą.

 

*      Ciotka ma dwóch siostrzeńców bliźniaków, jednak zaprosiła do siebie tylko jednego. Gdy już przyjechał, ciotka pyta go:

W jaki sposób zdecydowaliście, który do mnie przyjedzie?

Ciągnęliśmy losy.
-I ty wygrałeś?

Niestety, nie.

 

*      Baca okradł bank w Ameryce. Siada w rowie przydrożnym, wyciąga z worka pieniądze i zaczyna liczyć. Nagle zjawia się przy nim amerykański funkcjonariusz i pokazuje służbową odznakę, na której widnieje napis „Police". Na to baca:

-     Dziękuję, panocku, som se police.

 

*      .  Przychodzi baba do lekarz i mówi:

-          Panie doktorze, czy może mi pan zrobić EKG? Ostatnio bardzo mi pomogło.

 

*      Po sali operacyjnej w te i we wte chodzi chirurg. Co chwilę zerka to na zegarek, to na stół operacyjny. W końcu nie wytrzymuje i mówi: - Trudno siostro, zaczynamy bez niego...

 

*      Dwie blondynki pojechały do Australii. Nagle na drogę wysko­czył kangur. Na to jedna z nich mówi:

-     Patrz, jakie tu są wielkie koniki polne!

 

*      Rozmawiają dwa kameleony: - Powiedz mi, stary, co twoim zdaniem jest najważniejsze w życiu? - Zawsze być sobą.

 

*      Szczyt szybkości: zamknąć tak szybko szufladę na klucz, żeby go jeszcze do niej schować.

 

*      Szczyt roztargnienia: założyć hełm na lewą stronę.

 

*      Szczyt ciemnoty: zapalić jedną zapałkę, a potem drugą, żeby zobaczyć, czy ta pierwsza się pali.

 

*      Szczyt cierpliwości: wrzucić cegłę do jeziora i czekać, aż wypłynie.

 

*      Szczyt zaradności: schować się przed prażącym słońcem w swoim własnym cieniu.

 

*      Szczyt nietaktu: zaśpiewać „Sto lat" na 99. urodziny.

 

*      Szczyt naiwności: wypaplać swoją tajemnicę i ufać, że inni jej dochowają.

 

*      Rozmawiają dwie blondynki:

Dokąd się tak śpieszysz?

Do sklepu, szalik chcę zwrócić. Kupiłam go wczoraj i wyobraź  sobie, że za ciasny.

 

*      Stoi blondynka przed automatem do coca-coli, kupuje i kupu­je. Robi się kolejka, w końcu zniecierpliwieni ludzie pytają:

Co pani tam tak długo robi?
Na to blondynka:

Przecież ciągle wygrywam.

 

*      Spotykają się dwie blondynki:

Hej, Andzia, mam nowy telefon i zmieniłam numer.

O, super, puść mi sygnał, żebym miała twój nowy numer.

Nie ma sprawy, ale puszczę od Marka, bo nie mam nic na koncie.

 

*      W finale konkursu Miss Polonia doszło do zaciętego pojedynku trzech kobiet. Po długiej i wyczerpującej walce wygrała Biała Podlaska przed Czarną Białostocką i Rudą Śląską.

 

*      Dwóch Anglików w średnim wieku gra w golfa. W pewnej chwili obok pola golfowego przechodzi kondukt żałobny, jeden z grających odkłada kij i zdejmuje czapkę. - Cóż to - dziwi się drugi - przery­wa pan grę? - Proszę mi wybaczyć, ale, bądź co bądź, byliśmy 25 lat małżeństwem.

 

*      Przesłuchanie policyjne na Grenlandii. W pewnym momen­cie pytają Eskimosa: Co Pan robił w nocy z 20 października na 15 marca?!

 

*      - Mamo, kup mi małpkę. Proszę!

A czym ty ją będziesz karmił?

Kup mi taką z zoo, ich nie wolno karmić.

 

*      Rosyjski wywiad areszto­wał nieopodal Kremla grupę pijanych polskich turystów, jadąc przez Moskwę autobu­sem śpiewali na cale gardło: Panie szofer gazu! Panie szofer gazu... - To żenująca prowokacja

polityczna - powiedział szef Gazpromu  Alieksiej Miller. Polacy trzeźwieją. A pół litra nadal jest w garażu.

 

*      Blondynka dzwoni do sklepu komputerowego:

-          Dzień dobry. Mam nadzieję, że mi pan pomoże. Kolega wgrał mi świetny wygaszacz ekranu. Niestety, za każdym poruszeniem  myszki on znika.

 

*      Rozmawia dwóch psychologów:

Wiesz, to dziwne - mówi pierwszy - wystarczy krzyknąć:
„Aaaaaa!" w bibliotece, a wszyscy się na ciebie gapią w milczeniu.

A próbowałeś zrobić to samo w samolocie? - mówi drugi. -
Wszyscy się przyłączają.

 

Idzie dwóch staruszków do domu publicznego:
- Kaziu, a co będzie jak nas nie wpuszczą?
- Ty się lepiej zastanów, co będzie jak nas wpuszczą...

Spotykają się dwaj przyjaciele:
- No i jak Ci w małżeństwie?
- Okropnie: palić w domu nie mogę, alkoholu ani kropelki, wyjścia na miasto z kolegami wykluczone....
- No, rzeczywiście płakać się chce.
- Płakać też nie wolno...

- Synku! Czy wiesz, ile kosztuje mnie twoja nauka w szkole?
- Wiem tato, dlatego staram się uczyć jak najmniej!

- Czym różni się dobry prawnik od wspaniałego prawnika?
- Dobry prawnik zna prawo, wspaniały prawnik zna sędziego.

Ojciec po długiej i dość jednostronnej dyskusji z teściową kieruje prośbę do syna:
- Jasiu, przynieś - proszę - babci krem do ust.
- Tato... - pyta syn. - A który to jest?
- Ten z napisem "Kropelka" - odpowiada poirytowany ojciec.

Koniec roku szkolnego. Syn wraca do domu po uroczystości rozdania świadectw i mówi:
- Tato ,świetna wiadomość! Szkoła przedłużyła ze mną kontrakt na szóstą klasę!

Żona do męża prowadząc samochód;
- Spójrz, co za okropny policjant! Biegnie cały czas przed samochodem, jakby chciał żebym go przejechała. Co mam robić?
- Jak najszybciej zjedź z chodnika!

Żona przygotowując wystawną kolację wysłała męża po ślimaki. Mąż posłusznie poszedł ale po drodze spotkał kumpla i poszedł na piwo. Rano wraca, na progu wysypuje ślimaki, otwiera drzwi i głośno woła:
- No, nareszcie doszliśmy do domu.

Mąż postanowił udowodnić żonie jej zdrady. Po wyjściu z domu zabrał kolegę aby mieć świadka i wrócił niespodziewanie. W sypialni zastał nagą żonę, a spod kołdry widać było owłosione męskie nogi męskie. Zaczął więc krzyczeć:
- Zobacz Franek, miałem rację, ona mnie zdradza, zabiję go!
Żona:
- Kochanie, nie zabijaj go. Ten domek nad morzem to nie prezent od mamusi, to on nam kupił.
- Zabiję go, zabiję.
- Nie, proszę. Ta wycieczka na Cypr i te nowe meble kuchenne to też od niego.
Mąż wściekły krzyczy o kolegi:
- I co ja mam teraz zrobić?????
Kolega:
- Najlepiej przykryj mu nogi, żeby się nie przeziębił.

Przed porodówką stoi tatuś i drze się do ślubnej, wychylającej się oknem na czwartym piętrze:
- Urodziło się?
- Urodziło.
- A co: chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec.
- A do kogo podobny?
Żona macha ręką:
- Nie znasz.


Czy może ktoś z Was pamięta takie oto zdarzenie, które miało miejsce na jeziorze Sztynorckim?

Grupa kandydatów na żeglarzy ćwiczyła z instruktorem manewr podchodzenia do tonącego. Wiatr był słaby i tonący leniwie pływał sobie w kole ratunkowym. Na dziobie łajby był instruktor, który przez megafon oznajmiał:

- Tonący na 9.
- Tonący na 10.
- Tonący na 11.
- Tonący na 12.
- Tonący uciekaj !!!

Mężczyzna przychodzi do gabinetu lekarskiego i mówi:
- Panie doktorze, nieustannie boli mnie głowa.
- A czy pan pali?
- Nie
- A pije pan alkohol?
- Nie, skądże!
- A może ma pan jakiś stres?
- Przeciwnie, lubię ludzi, jestem życzliwie do nich nastawiony.
- No to ma pan za ciasną aureolę.

Przychodzi krowa do lekarza tak ucieszona, że ciągle się śmieje.
- Co pani dolega? - pyta lekarz
- Nie wiem panie doktorze, to chyba po tej trawie - odpowiada krowa.

Pacjent do dentysty:
- Ależ od pana czuć alkohol! - mówi oburzony stomatolog.
- To dlatego, że przykładałem sobie go na bolący ząb!
- A od dawna boli?
- No, już jakieś cztery lata.

Przychodzi facet do psychiatry i czołga się po podłodze.
- Co pan jest? Jaszczurka czy wąż?
- Nic z tego, ja mam tylko lęk wysokości - odpowiada pacjent.

Do młodego lekarza dzwoni jego kolega i zaprasza go na partyjkę brydża.
Lekarz odkłada telefon i mówi do żony:
- Kochanie mam nagłe wezwanie. Muszę jechać do szpitala.
- Coś poważnego? - pyta żona.
- Tak, już jest tam trzech innych lekarzy.

Pomoc psychologiczna
więcej>>
Humor Dnia
Życie na wesoło więcej>>